Uwaga! Już 16 czerwca nastąpi zmiana adresu siedziby Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.
Prosimy o kierowanie korespondencji na nowy adres:

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Aleje Jerozolimskie 142A
02-305 Warszawa


Strona, którą oglądasz jest statyczną, archiwalną wersją serwisu. Żadne elementy dynamiczne (np. wyszukiwarki) nie funkcjonują. (Zamknij komunikat)

Odpowiedź

La Réunion, mi aime a ou

La Réunion, mi aime a ou (Reunion, kocham Cię- po kreolsku)

Do końca mojej asystentury pozostały niecałe cztery tygodnie. Za mną kolejna przeprowadzka (moi współlokatorzy mieli umowy tylko do końca kwietnia, więc od początku widziałam, że będziemy wtedy rezygnować z mieszkania) przede mną ostatnie ferie i wyprawa na Madagaskar, której nie mogę się już doczekać.
W szkole gorący okres bo zaraz po feriach pod koniec maja zaczynają się egzaminy końcowe również z angielskiego. Dla mnie oznacza to mniej przygotowań do zajęć bo głównie ćwiczę z uczniami ich prezentacje. Egzamin z angielskiego składa się z trzech części. Pierwszą z nich jest 5-minutowa prezentacja. Uczniowie przygotowują trzy dowolnie wybrane tematy, a podczas egzaminu przedstawiają jeden z nich. Następnie przez 5 minut odpowiadają na pytania komisji dotyczące ich wystąpienia i wybranego zagadnienia. Ostatnia część to rozumienie tekstu czytanego. Uczniowie czytają krótki tekst w języku angielskim, a następnie odpowiadają na pytania dotyczące tekstu już po francusku. Taka formuła egzaminu oznacza niestety często wyuczenie się na pamięć prezentacji, w efekcie czego uczniowie zdają egzamin, ale później nie potrafią się komunikować w języku angielskim nawet w podstawowych sytuacjach. Było to dla mnie sporym zaskoczeniem tuż po rozpoczęciu pracy w szkole.
Początki asystentury jawią mi się teraz mgliście. Pamiętam, że czułam się tu zagubiona i niewiele rozumiałam z tego, co się do mnie mówiło. Teraz po ośmiu miesiącach poduczyłam się francuskiego na tyle, że jestem w stanie się dogadać w codziennych sytuacjach i przeprowadzić prostą rozmowę, moja skóra nabrała intensywnej opalenizny, a samą wyspę poznałam lepiej niż niejeden jej rdzenny mieszkaniec :) Ciężko będzie mi wyjeżdżać z tego rajskiego miejsca.
Reunion ma jednak swoją specyfikę, do której trzeba się przyzwyczaić. Ciemność zapada tu przez cały rok między 18.30 a 19.00, a życie na wsypie wtedy niejako zamiera. Wszystkie sklepy są zamykane, a na ulicach nie spotyka się żywej duszy. Autobusy też kończą kursować mniej więcej o tej porze, a miejska komunikacja nocna nie istnieje. Było to dla mnie na początku dziwne do zaakceptowania bo w pamięci wciąż mam ciepłe wieczory i noce w Hiszpanii, Portugalii czy we Włoszech, gdzie ulice tętnią życiem i kawiarnianym gwarem. Reuniończycy żyją zgodnie z rytmem słońca: wcześnie się kładą, ale też bardzo wcześnie wstają i tak w dzień wolny budzą mnie już od 7.00 dźwięki cięcia gałęzi i koszenia oraz absurdalnego „odkurzania” chodników.
Poza krótkimi godzinami otwarcia w tygodniu, sklepy i punkty usługowe na Reunion są nieczynne w niedziele, a często też w poniedziałek do południa. Trzeba zatem dobrze przemyśleć tygodniowe zakupy. Jeszcze bardziej można się zdziwić gdy poczujemy burczenie w brzuchu i zapragniemy coś zjeść. Restauracje są otwierane tylko w porze lunchu, mniej więcej od południa do 14-14.30 i wieczorem po 19. Przy czym serwis zwykle kończy się już na 30 minut przed zamknięciem restauracji. Biada więc temu, kto spóźni się z plaży czy górskiego szlaku i zachce coś zjeść po 14.00 lub o 15.00. Do tego niektóre restauracje są zamknięte w poniedziałki, wtorki, poniedziałki i wtorki, poniedziałki wieczorem albo czynne tylko w porze lunchu od wtorku do niedzieli i wieczorem w soboty… Jednym słowem nigdy nie możemy być pewni godzin i dni otwarcia i trzeba być gotowym na dłuższe poszukiwanie otwartego lokalu. Na ratunek pozostają tylko snack bary, gdzie serwuje się ulubione przekąski miejscowych: samosy (po kreolsku pisane przez u: samoussa), podobne do spring rolls nems i bouchons – gotowane woreczki z cienkiego ciasta wypełnione mięsem z kurczaka – oraz wszechobecne i uwielbiane przez nastolatków sandwich american – zapieczone bagietki wypełnione kawałkami smażonego mięsa kurczaka, frytkami (!!) i serem. Myślę, że to nieregularne godziny otwarcia doskonale odzwierciedlają reuniońską mentalność, ludzie tutaj cenią sobie bowiem swój wolny czas i odpoczynek, zatem załatwienie czegokolwiek zajmuje często tygodnie.
Ale jak już się przystosuje do miejscowych zasad i wrzuci wyspiarski luz, można Reunion pokochać całym sercem i poczuć się tu jak w domu. Ostatnie tygodnie spędzam więc na odkrywaniu nowych miejsc i odwiedzaniu tych ulubionych, starając się chłonąć i zapamiętać wszystko to, czego nie da się uchwycić na zdjęciu.

drzechula6_1_0.JPG
Bajeczne zachody słońca z balkonu poprzedniego mieszkania
drzechula6_2_0.JPG
drzechula6_3_0.JPG
Podwodny świat lagun

Odpowiedz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.