Uwaga! Już 16 czerwca nastąpi zmiana adresu siedziby Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.
Prosimy o kierowanie korespondencji na nowy adres:

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Aleje Jerozolimskie 142A
02-305 Warszawa


Strona, którą oglądasz jest statyczną, archiwalną wersją serwisu. Żadne elementy dynamiczne (np. wyszukiwarki) nie funkcjonują. (Zamknij komunikat)

"Przyszłość nie jest już tajemnicą, czyli Andreasnacht".

Pozdrowienia z przepięknego Drezna, to znaczy z przeuroczego Freital… hmmm, już sama nie wiem, które miejsce jest bliższe mojemu sercu…

Szkoła, do której trafiłam leży na terenie małego miasteczka graniczącego z Dreznem lecz mieszkam i spędzam każdą wolną chwilę w sercu Saksonii. Niestety nie miałam takiego szczęścia jak inni i moja mentorka średnio przejęła się faktem, że mam kłopoty ze znalezieniem mieszkania. Przybywszy do Drezna prosto z Induction Meeting (tu chciałabym zamieścić słodkiego buziaka :-* w podzięce za nieocenioną pomoc dla Adama W. – również Asystenta Comeniusa) kilka dni koczowałam w hostelu, póki nie znalazłam sobie stałego lokum. Dużo czasu zajmuje mi droga do szkoły, ale już się przyzwyczaiłam do tej codziennej migracji: dom - szkoła, szkoła – dom. W tej chwili nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieszkać gdzieś poza tym pięknym miastem, jakim jest Drezno.

A teraz kilka słów wstępu o szkole, bo to właśnie dzięki niej szczęście się do mnie uśmiechnęło i mam okazję uczestniczyć w tej wspaniałej przygodzie, jaką jest Asystentura Comeniusa.

Grundschule „Am Albertschacht” in Freital liczy sobie 150 uczniów i 8. nauczycieli + JA:)
Leży na lekkim wzniesieniu, a wokół niej rozpościerają się pola uprawne i łąki. Natura puka do drzwi szkoły z każdej strony.

Oczywiście początki nie były łatwe, ale teraz jest już z górki. Moja mentorka, która jest jednocześnie dyrektorem szkoły, nawiasem mówiąc wspaniała kobieta, lecz bardzo zaganiana, postanowiła mnie przekazać pod opiekę wychowawczyni 4a Frau Nicolai – i za co jestem jej bardzo wdzięczna. Frau Nicolai to anioł, a nie kobieta:) To do niej mogę zwrócić się z każdym problemem, ale również i pomysłem.
Mam zajęcia w 1b (to moi ulubieńcy), 2a,b, 3a i 4a. Asystentuję w lekcjach języka niemieckiego, plastyki, techniki i muzyki.

Jestem zachwycona tą szkołą i innowacjami, które wprowadza w życie. Ale o tym opowiem innym razem, bo naprawdę trzeba o tym mówić i brać z nich przykład. Teraz chciałabym pochwalić się czymś, co udało mi się zdziałać do tej pory.

sbanasik1_1_0.JPG

Andreasnacht – Andrzejki – wzbudziły nie małe zamieszanie, gdyż pomimo tego, że pani dyrektor jak i Frau Nicolai spodobał się ten pomysł, to obawiały się reakcji rodziców, bo pogański zabobon ma się ni jak do Chrześcijanizmu. Dlatego też panie profilaktycznie poprosiły dzieciaki, aby zapytały rodziców o zgodę w udziale. W tedy to pomyślałam, że całkiem możliwe, że nikt z 4a (bo to właśnie w tej klasie podjęłam się organizacji tej zabawy) się nie pojawi. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, ilu uczniów dostało zgodę. Ale odetchnęłam z ulgą gdy w drzwiach sali zobaczyłam całkiem liczną grupkę, o minach z lekka zaniepokojonych, jak również zdegustowanych całym tym pomysłem…to zasiało we mnie lekki niepokój, że mogę się skompromitować (bo dzieciom w klasach pierwszych podoba się wręcz wszystko, tak już 10/11-latkowie nie szczędzą krytyki), ale teraz było już za późno aby się wycofać. Zaprosiłam ich zatem do kółeczka i przy blasku świec opowiedziałam o świętym Andrzeju, i przede wszystkim o specyfice tej nocy - jak i dlaczego obchodzimy ją w Polsce.

sbanasik1_2_0.JPG
Następnie objaśniłam każdą wróżbę, którą zdecydowałam się włączyć do tej zabawy.

Pierwszą wróżbę przeprowadziliśmy wspólnie, a były to węże z butów

sbanasik1_3_0.JPG
Dzieciaki zaczęły zabawę, zanim dokończyłam zdanie. Gdy usłyszały, co się wiąże z wygraniem tej konkurencji, ich zapał nieco zmalał. Ale koniec końców dostaliśmy zaproszenie od wygranych na huczne weseliska:)
Kolejne wróżby dzieci przeprowadzały samodzielnie. Wśród wróżb znajdowały się: papierowe serca z imionami
sbanasik1_4_0.JPG
sbanasik1_44_0.JPG
czarodziejska studnia

sbanasik1_5_0.JPG

Dzieci musiały stanąć tyłem do miski z wodą, pomyśleć życzenie i rzucić przez ramię polską monetę. Naturalnie życzenie właściciela monety, która wylądowała w wodzie, spełni się w najbliższej przyszłości. Dzieciaki mogły zabrać na pamiątkę grosiki z orzełkami.
Oczywiście nie obyło się bez lania wosku
sbanasik1_6_0.JPG

Przy tym zadaniu asystowałam ja i Laura - nauczycielka z Argentyny mająca trzytygodniową hospitację w naszej szkole. Przy interpretacji figur woskowych ubaw był po pachy.
Na końcu usiedliśmy ponownie w kółku. Po zdegustowanych minach nie było już ani śladu :) Każdy podzielił się imieniem, jakie będzie nosił przyszły wybranek/ka. Na końcu poczęstowałam każdego „chińskim ciasteczkiem szczęścia”
sbanasik1_7_0.JPG
– tak wiem, wiem, że to nie ma nic wspólnego z polską kulturą, ale to taka pyszna przyjemność, aż nie mogłam się jej oprzeć. Każdy odczytał swoją wróżbę, wskazówkę na głos. Wśród wróżb znalazły się m.in.: kłamstwo ma krótkie nogi, kochaj bliźniego jak siebie samego czy pomyśl, a późnie czyń. Niektóre wróżby były idealnie dopasowane do właściciela ciasteczka.
I takim to miłym akcentem zakończyliśmy tą świetną zabawę. Pokazałam, że nie taki diabeł straszny jak go malują… i do tej pory nie wiem, czego złego spodziewali się dorośli po andrzejkowych zabawach…

P.S. Mam jeszcze kilka fajnych fotorelacji z moich poczynań, ale to już innym razem :)

Sylwia Banasik

Gratulacje

Cześć Sylwia,
moje gratulacje, że udaje Ci się realizować swoje plany. U mnie okazało się to niewykonalne, przez co musiałem ograniczyć się do minimum, czyli asystowania. Ja mam starszaków, którzy wagarują na potęgę i nie ma możliwości zapobiegania temu. Do tego dochodzi ich niechęć do nauki czegokolwiek. Mam nadzieję, że jeszcze dokonasz nie jednego ciekawego wpisu :)
Pozdrawiam
Adam
PS Nawiasem mówić, to nie zdradziłaś jeszcze szczegółów, dla których dostaje tego buziaka :P