Uwaga! Już 16 czerwca nastąpi zmiana adresu siedziby Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.
Prosimy o kierowanie korespondencji na nowy adres:

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Aleje Jerozolimskie 142A
02-305 Warszawa


Strona, którą oglądasz jest statyczną, archiwalną wersją serwisu. Żadne elementy dynamiczne (np. wyszukiwarki) nie funkcjonują. (Zamknij komunikat)

Wszystko co dobre, kiedyś się kończy...

Mamy ciepły lipiec. Od zakończenia mojej Asystentury Comeniusa w Skarze minął już ponad miesiąc. Niby tak nie wiele czasu, a ja już tęsknię za ludźmi, których tam poznałam, za pięknymi miejscami, które udało mi się zwiedzić i za naszą zwykłą codziennością w Katedralskolan. Wiem, że już nigdy nie będzie tak samo i to wprawia mnie w nieco nostalgiczny nastrój.

Cała asystentura była dla mnie czasem niezwykłym, swoistą szkołą życia. Nauczyłam się bardzo wiele zarówno o pracy w zawodzie nauczyciela jak i o samym życiu. Miałam możliwość poznania od podszewki szwedzkiej kultury i zwyczajów, a nawet sama nieco się „zeszwedczyłam” :)

msuchora3_1_0.jpg
Kraj tysiąca jezior...

Wyjeżdżając do Szwecji znałam język szwedzki na początkowym poziomie B2. Posługiwałam się tam nim na co dzień, co mam wrażenie, że również ułatwiło mi „dotarcie” do samych Szwedów i głębsze poznanie ich tradycji i obyczajów. Język szwedzki jest dla mnie wyjątkowy, brzmi pięknie, czasami ma zabawne słowa, a najbardziej podoba mi się to, że podobnie jak w języku polskim można w nim tworzyć zdania bez ograniczenia. Teraz posługuję się nim już płynnie, co uważam za jeden z moich sukcesów. Jeśli chodzi o szwedzką kulturę to wiedziałam sporo na ten temat przed pobytem na asystenturze, ale możliwość przeżycia i świętowania wspólnie tam na miejscu takich dni jak Luciadagen - 13 grudnia czy Midsommarafton - w tym roku 19 czerwca jest nie zapomniana.

msuchora3_2_0.JPG
Stawianie pala w skansenie w Skarze

Bardzo podobało mi się również na Targach Książki w Göteborgu, gdzie byłam we wrześniu razem z innymi nauczycielami ze szkoły. W październiku obchodzi się Kannelbulledagen, czyli dzień słynnych (i przepysznych) szwedzkich bułeczek cynamonowych. Już od połowy listopada można w Szwecji poczuć atmosferę zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Świąteczne ozdoby w oknach i przed domami oraz możliwość kupienia lussekatter - a więc bułeczek św. Łucji z szafranem i julmus - czyli typowo szwedzkiego napoju świątecznego o smaku podobnym do coli (czego jednak nie wolno powiedzieć żadnemu Szwedowi!). Grudzień jest miesiącem koncertów adwentowych. Każda wspólnota parafialna, szkoła czy chór organizuje swój występ. Ja szczególnie wspominam koncert adwentowy w pierwszą niedzielę grudnia w katedrze w Skarze - było przepięknie! Trzy chóry plus orkiestra z sąsiedniego Lidköping stworzyły niezapomniane jak dla mnie widowisko. Równie pięknie było w dniu św. Łucji, który szczególnie pięknie obchodzony jest w Szwecji. Św. Łucja przychodzi, bowiem ze światłem (którego w Szwecji w okresie zimowym naprawdę brakuje). Tego dnia odbywają się koncerty, które zawsze rozpoczyna pochód św. Łucji. W szkole młodzież spotyka się razem ze swoimi nauczycielami na wspólnej fice, na której oczywiście nie może zabraknąć lussekatter.

msuchora3_3_0.JPG
Lucia w katedrze w Skarze

Jeśli chodzi o "fikę" jest to jeszcze jeden bardzo ważny szwedzki zwyczaj. Fika to po prostu przerwa na kawę/herbatę i coś słodkiego. Każdy Szwed robi fikę minimum dwa razy dziennie (a najchętniej to co jakieś 2-3 godzinny), gdyż bez tego nie potrafi egzystować. Zwyczaj naprawdę bardzo sympatyczny i wchodzący w krew. Mile wspominam również Wielkanoc i szwedzką tradycję palenia ogromnych ognisk w Wielką Sobotę, późnym wieczorem oraz w Noc Walpurgii, czyli z 30 kwietnia na 1 maja. Jak mi tłumaczono, chodzi o odstraszenie wszelkiego zła i czarownic, które są w tych dniach szczególnie aktywne. Zakończenie edukacji w szwedzkim gimnazjum jest również niezwykle hucznie świętowane. Jest to tzw. studenten, które w mojej szkole miało miejsce 13 czerwca. Cały dzień pełen wrażeń. Całość rozpoczynała się koncertem w katedrze w Skarze, następnie każda klasa miała spotkanie ze swoimi wychowawcami, gdzie wznoszono toast za pomyślność w dalszym życiu przyszłych absolwentów. Kolejnym punktem jest nałożenie czapek studenckich na głowy w auli. Taka czapka ma szczególne znaczenie dla każdego Szweda. Zachowują je na pamiątkę, a w przyszłości często noszą z dumą przy okazji studenten własnych dzieci czy też w późniejszym czasie wnuków. Następnie wszyscy nauczyciele stojąc w rządku na dziedzińcu szkoły gratulują uczniom kończącym naukę w gimnazjum. Punktem kulminacyjnym jest wybiegnięcie ze szkoły w klasach. Przed szkołą czekają na absolwentów rodzinny, przyjaciele i znajomi. Jest to dla wszystkich bardzo uroczysty dzień. Całość kończy przejazd przez miasto i okolicę na specjalnie ozdobionych i przygotowanych wcześniej ciężarówkach bądź traktorach z dużymi przyczepami, które dzień wcześniej zostały ozdobione różnymi napisami przez samych absolwentów.

msuchora3_4_0.JPG
msuchora3_5_0.JPG
msuchora3_6_0.JPG
Studenten w Katedralskolan

Jeśli chodzi o edukację w Szwecji rozpoczyna się ona od obowiązkowego przedszkola. Następnie dzieci rozpoczynają swoją naukę w szkole podstawowej, która obejmuje klasy od 1-9. Szkoła podstawowa jest podzielona na 3 okresy po 3 lata, a więc klasy 1-3 tzw. lågstadiet, klasy 4-6 tzw. mellanstadiet i klasy 7-9 tzw. högstadiet. Szwedzki högstadiet jest odpowiednikiem naszego gimnazjum i często znajduje się już w innym budynku niż wcześniejsze klasy. Po szkole podstawowej uczniowie kontynuują naukę w gimnazjum, a więc odpowiednikowi naszego liceum, technikum oraz szkoły zawodowej. Często w Szwecji w ramach jednej szkoły prowadzone jest kształcenie zarówno w ramach programów teoretycznych przygotowujących do studiów wyższych jaki i programów zawodowych przygotowujących do podjęcia pracy po zakończeniu edukacji w gimnazjum. Szwedzkie gimnazjum trwa 3 lata. Uczniowie w Szwecji nie zdają matury, ale na zakończenie każdej klasy piszą tzw. nationela prov, czyli egzaminy poziomujące z każdego głównego przedmiotu. Przy przyjmowaniu na studia uwzględniane są oceny z przedmiotów w gimnazjum, a także uczniowie mają możliwość zwiększenia swoich szans poprzez napisanie tzw. högskoleprov, czyli egzaminu z języka szwedzkiego, języka angielskiego i matematyki. Długość trwania studiów w Szwecji jest podobna do tej w Polsce, jednak rozkład materiału w czasie trwania studiów różni się mocno. Na studiach językowych najpierw studiuje się główny język, następnie język dodatkowy, a dopiero później są zajęcia np. z pedagogiki. Jeśli chodzi o system ocen w szwedzkich szkołach, obowiązują oceny od A do F, gdzie A jest najlepsze zaś E jest najniższą oceną z którą się zdaje. F oznacza niezaliczenie/ niezdanie.
msuchora3_7_0.JPG
Budynek Djäkneskolan-högstadiet w Skarze

Jakie są warunki pracy w szkołach szwedzkich? Należy chyba zacząć od tego, że każdy uczeń w mojej szkole posiadał swój komputer, a każda klasa była wyposażona w rzutnik. Dostęp do internetu był oczywiście możliwy na terenie całej szkoły. Dzięki temu nauczyłam się wykorzystywać nowe technologie w nauczaniu. Praktyczne jest np. tłumaczenie słówek do tekstu w programie Word wspólnie z uczniami, a następnie przesłanie takiego pliku do wszystkich. Uczniowie są wtedy aktywniejsi, gdyż nie muszą rozpraszać swojej uwagi zapisywaniem słownictwa, można stworzyć niewielką mapkę pamięciową do danego kluczowego słowa czy też zapisać ciekawe przykłady użycia danego słowa. Oczywiście sam internet jest również wielką pomocą w trakcie lekcji. Bardzo często wykorzystywaliśmy materiały dostępne w sieci jak wiadomości w języku niemieckim.
msuchora3_8_0.JPG
Ja z moimi uczniami

Wielu nauczycieli w Szwecji posiada konta "nauczycielskie" na Facebooku czy innych portalach społecznościowych, co jest świetnym sposobem utrzymywania kontaktu z uczniami poza szkołą oraz daje możliwość przesyłania materiałów z zajęć. Przekonałam się również, że takie konto służy dalszej edukacji młodzieży poprzez wrzucanie na tablicę linków do ciekawych artykułów czy filmików w nauczanym języku bądź zamieszczanie "fajnych codziennych" słówek, których wykorzystanie w trakcie lekcji nie byłoby takie łatwe. Bardzo podoba mi się to, że w Szwecji nie używa się form "pan/pani". Uważam, że jest praktyczne w środowisku szkolnym, ponieważ skraca dystans pomiędzy nauczycielami a uczniami i sprawia, że nie czuje się takiej wyraźnej, ostrej granicy we wzajemnych relacjach. Ważne jest jednak utrzymanie pewnego dystansu i pokazanie uczniom, że nie jesteśmy "kumplami", ale mimo to zawsze mogą przyjść i porozmawiać, kiedy mają jakiś problem albo po prostu czują taką potrzebę. Myślę, że jest to bardzo praktyczna umiejętność w zawodzie nauczyciela. Bardzo fajnym pomysłem na przełamanie takiej początkowej bariery we wzajemnych kontaktach jest zagadywanie uczniów na korytarzach szkolnych w nauczanym języku. Początkowo uczniowie odpowiadali oczywiście półsłówkami, ale po pewnym czasie przyzwyczajali się do tego i chętnie opowiadali o tym co im się przytrafiło danego dnia w języku obcym.
Czas spędzony w Szwecji bardzo wiele mnie nauczył, ale jednocześnie była to dla mnie przygoda życia. Sądzę, że naprawdę udało mi się dobrze poznać szwedzką kulturę, różnorakie obyczaje i tradycje oraz nieco rozgryźć samych Szwedów:) Zaadoptowałam się tam również do życia w szwedzkim rytmie, czyli nieco wolniejszym niż nasz polski, z obowiązkową fiką każdego dnia. Skarę uważam poniekąd za mój dom, a z niektórymi poznanymi tam osobami mam nadzieję zachować kontakt na wiele lat. Kto wie, być może będzie mi jeszcze kiedyś dane odwiedzić Skarę i Katedralskolan. Jedno wiem na pewno: Z czystym sumieniem poleciłabym każdemu taki wyjazd na zagraniczne praktyki, gdyż jest to takie doświadczenie, którego nie da się zapomnieć. Po prostu coś czego trzeba doświadczyć osobiście :)