Uwaga! Już 16 czerwca nastąpi zmiana adresu siedziby Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.
Prosimy o kierowanie korespondencji na nowy adres:

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Aleje Jerozolimskie 142A
02-305 Warszawa


Strona, którą oglądasz jest statyczną, archiwalną wersją serwisu. Żadne elementy dynamiczne (np. wyszukiwarki) nie funkcjonują. (Zamknij komunikat)

Asystentura Comeniusa na drugim końcu świata

O Reunion słów kilka

Reunion to oddalony od Europy o ok. 10.000 km zakątek Unii Europejskiej, w którym europejskie standardy życia mieszają się na co dzień z egzotyką. Mieszkańcy wyspy są w większości dwujęzyczni, w sytuacjach nieformalnych posługują się językiem kreolskim - powstałym na bazie francuskiego z wpływami języków afrykańskich, indyjskich i malgaskich - a w sytuacjach formalnych językiem francuskim. Co ciekawe, również młodzi ludzie chętnie używają kreolskiego między sobą, zwłaszcza gdy chcą by nauczyciele, pochodzący w większości z kontynentalnej Francji, ich nie rozumieli. Barwna dwujęzyczność ma jednak również swoją ciemną stronę - niektórzy uczniowie mają problem z porozumiewaniem się językiem francuskim. Część mieszkańców Reunion posługuje się również językiem swoich przodków - malgaskim lub chińskim.
Kreolska kultura wyspy kształtowała się pod wpływami kultury francuskiej, indyjskiej, afrykańskiej i chińskiej. Wielokulturowe wpływy są widoczne na każdym kroku, nawet w urodzie mieszkańców Reunion. Pomimo tych różnic mieszkańcy wyspy żyją ze sobą w zgodzie. W każdym większym mieście znaleźć można katolickie kościoły, kolorowe hinduskie świątynie, meczety i chińskie pagody. Hucznie celebrowane są najważniejsze dla każdej religii święta. Osobiście miałam okazję uczestniczyć w obchodach Chińskiego Nowego Roku, hinduskiego święta Dipavali połączonych z kolorową bitwą z okazji Holi i dziwić się bożonarodzeniowym ozdobom przy 30-stopniowym upale.
drzechula7_1_0.JPG
Kolorowi asystenci podczas Holi
drzechula7_2_0.JPG
W hinduskich strojach

Kulturowa mieszkanka ma swoje odzwierciedlenie również w kreolskiej kuchni. Najbardziej popularnym daniem jest tutaj cari - ryż podawany z sosem mięsnym, rybnym lub z owoców morza, sosem z warzyw strączkowych i piekielnie ostrą papryczką chilli. Do cari można też podać rougail - chilli w mniej ostrym wydaniu, pomieszane np. z cebulą, pomidorami lub mango. Przed posiłkiem obowiązkowy jest aperitif, najlepiej lokalny rum i samosy (po kreolsku pisane przez u: samoussa). Do kolacji oczywiście obowiązkowo wino. Natomiast po posiłku, a jeszcze przed deserem na stół trafiają aromatyczne francuskie sery. Przepyszna mieszanka francuskich i kreolskich zwyczajów kulinarnych.

drzechula7_3_0.JPG
Cari camaron z krewetkami
drzechula7_4_0.JPG
Na pierwszym planie na talerzu rougail oignon z cebuli

Mieszkańcy Reunion są bardzo otwarci, uprzejmi i ciekawi cudzoziemców. Być może dlatego, że większość z nich nigdy nie opuściła wyspy. Trzeba jednak wczuć się w ich położenie i zrozumieć, iż oznacza to, że np. nigdy nie widzieli naprawdę dużego miasta (cała wyspa liczy sobie zaledwie 800 tyś. mieszkańców) albo starówki, nie widzieli na żywo śniegu, który pada tutaj bardzo rzadko tylko w najwyższych partiach gór. Młodsi z nich nie jechali nigdy pociągiem (jedyną linię łącząca północ wyspy z południem zlikwidowano w 1976 roku) czy nawet tramwajem, bo tych nie ma na wyspie. Jednak poza tym wyspa jest bardzo rozwinięta, a jej mieszkańcy żyją bardzo "po europejsku": robią zakupy w hipermarketach, wszędzie jeżdżą samochodami, mają najnowsze smartfony i ubierają się bardzo modnie. Trochę szkoda, że globalizacja sięga aż tutaj. Ostały się tylko dwie najbardziej niedostępne górskie doliny - Mafate i Gand Bassin, gdzie dostać można się jedynie pieszo lub helikopterem, a czas jakby się zatrzymał.
drzechula7_5_0.JPG
Dolina Grand Bassin
drzechula7_6_0.jpg
Panorama Mafate

Moja szkoła
Szkolnictwo we Francji podzielone jest na 4 etapy nauki: 5-letnią szkołę elementarną, 4-letni collège, szkołę średnią i uczelnie wyższe. Moja asystentura odbywała się na trzecim etapie, a konkretnie w lycée professionnel, odpowiedniku naszego liceum profilowanego, w którym uczniowie równocześnie przygotowują się do egzaminów końcowych (BAC) i do pracy w zawodzie. Uczniowie w ciągu roku szkolnego odbywają co najmniej raz 4-tygodniowe praktyki związane z ich przyszłym zawodem. Sekcja europejska klasy o profilu handlowym odbywa jedne z praktyk w Irlandii.
Klasy liczy się we Francji wspak, młodzież najpierw chodzi do klasy 2, do 1, a potem do Terminale, czyli końcowej. Lekcje w szkole trwają 55 minut, zaczynają się już o 7.30, a kończą najpóźniej o 17.10. Nie po każdej lekcji jest przerwa, zwykle dopiero po 2-3 godzinach lekcyjnych jest 15 minut odpoczynku. Tygodnie w roku szkolnym podzielone są na A i B, a część zajęć odbywa się tylko w co drugim tygodniu. Lekcje w środy odbywają się tylko do południa. Inna niż w Polsce jest też organizacja roku szkolnego.
Na Reunion nowy rok szkolny zaczyna się pod koniec sierpnia. W październiku wypadają pierwsze 2-tygodniowe ferie, na grudzień przypadają ponad miesięczne wakacje letnie, w marcu uczniowie znów mają 2 tygodnie ferii, w maju ostatnie 1,5-tygodniowe ferie przed końcem semestru i wakacjami zimowymi, które zaczynają się w lipcu. Co ciekawe, większość ferii zaczyna się i kończy w środy. W ciągu roku szkolnego organizowane są 2-3 dniowe wycieczki w góry które stanowią główną atrakcję niewielkiej wyspy.
Uczniowie uczą się dwóch języków obcych, do wyboru spośród: angielskiego, hiszpańskiego, niemieckiego i chińskiego (w mojej szkole ten ostatni nie jest nauczany). Decydują też który z nich będzie ich pierwszym językiem obcym, z którego zdają trzyczęściowy egzamin ustny na koniec roku. Pierwsza część to 5-minutowa prezentacja. Uczniowie przygotowują trzy dowolnie wybrane tematy, a podczas egzaminu przedstawiają jeden z nich. Następnie przez 5 minut odpowiadają na pytania komisji dotyczące ich wystąpienia i wybranego zagadnienia. Ostatnia część to rozumienie tekstu czytanego. Uczniowie czytają krótki tekst w języku obcym i odpowiadają na pytania dotyczące tekstu już po francusku. Taka forma egzaminu oznacza niestety często wyuczenie się na pamięć prezentacji, w efekcie czego uczniowie zdają egzamin, ale później nie potrafią się komunikować w języku obcym nawet w podstawowych sytuacjach.
Moi uczniowie przychodzili do szkoły z małymi plecaczkami lub torebkami, a to dlatego, ze podręczniki były zakupione przez szkołę i korzystały z nich na lekcjach wszystkie grupy. Poza tym sporo pracowaliśmy na fotokopiach, które uczniowie wklejali później do zeszytów.
Ważnym instrumentem komunikacji pomiędzy nauczycielami i dyrekcją są szufladki w pokoju nauczycielskim. Wszystkie oficjalne ogłoszenia lądują nie na tablicy ogłoszeń, lecz w szufladce każdego nauczyciela. Również dokumenty zostawione do podpisu dyrekcji można odebrać bezpośrednio z szufladki.
Sporym zaskoczeniem były dla mnie obchody Światowego Dnia Walki z AIDS w szkole. W poniedziałek 2-ego grudnia wszyscy nauczyciele mieli przypięte do ubrań białe wstążeczki, w szkole rozdawano darmowe prezerwatywy, a w szkolnym gabinecie lekarskim można było do południa zbadać się na obecność wirusa HIV. Myślę, że to bardzo ważna inicjatywa, jednocześnie niestety nie wyobrażam sobie podobnej akcji w polskim liceum, gdzie nawet temat lekcji wychowania seksualnego wciąż budzi kontrowersje.
drzechula7_7_0.JPG
Moja szkoła
drzechula7_8_0.JPG
Sala lekcyjna
drzechula7_10_0.JPG
Uczniowie sekcji europejskiej

Metody pracy
Asystując w zajęciach z różnymi grupami na różnych poziomach zaawansowania mogłam się przekonać jak wygląda praca z całą klasą, grupą uczniów i uczniami w parach i indywidualnie. Nauczyłam się jak przygotowywać ćwiczenia by były dostosowane do poziomu uczniów i wzbudzały ich zainteresowanie. Dowiedziałam się też, że bardzo ważna jest różnorodność proponowanych zadań i że nawet najciekawsza forma zajęć nie sprawdzi się jeśli będzie stosowana bez przerwy, bez urozmaicania jej. Jedna z nauczycielek wtajemniczała mnie też w jej metody panowania nad grupą trudnych uczniów. Podpowiadała, że należy wyłapać przywódcę grupy i sprawić by był on pozytywnym przykładem dla pozostałych oraz że należy często uczniów chwalić bo to zachęca ich do dalszej pracy. Nauczyłam się też, że lepiej jest skupić się dłużej i dokładniej na jednym ćwiczeniu analizując nowe słownictwo i jego wymowę, niż zrobić więcej ćwiczeń, ale bardziej pobieżnie. Przekonałam się również, że gra czy plan zajęć, który świetnie sprawdził się w jednej grupie, nie koniecznie sprawdzi się też w pozostałych. Ponad to dowiedziałam się, że uczniowie są bardziej zainteresowani lekcją czy np. prezentacją jeżeli aktywnie w niej uczestniczą oraz gdy wiedzą, że na koniec zajęć przeprowadzę krótki quiz na omawiany temat.

Kompetencje językowe

Asystentura miała ogromny wpływ na moje kompetencje językowe. Podczas 9 miesięcy asystentury nauczyłam się swobodnie posługiwać językiem francuskim, którego nie znałam przed wyjazdem. Poza tym miałam możliwość zetknięcia się z językiem kreolskim, pierwszym językiem większości uczniów, oraz obserwować ich funkcjonowanie w dwujęzycznym środowisku. Oba aspekty - nauka języka francuskiego i obserwacja dwujęzycznego środowiska - znajdowały się pośród moich celów na czas asystentury. Poznałam też innych asystentów z Anglii, Niemiec, Hiszpanii, Chin i Stanów Zjednoczonych, dzięki czemu mogłam też ćwiczyć moją znajomość angielskiego i hiszpańskiego.

drzechula7_9_0.JPG
Zabawna kampania wykorzystująca język kreolski

Rady dla przyszłych asystentów
Chciałabym przekazać kilka rady przyszłym asystentom. Po pierwsze: nie poddawać się, dostosować się do zastanej rzeczywistości. Po rozpoczęciu asystentury okazało się, że poziom angielskiego w szkole jest dużo niższy niż się spodziewałam i że ciężko mi porozumieć się z uczniami bez znajomości francuskiego. Moje wyobrażenie o asystenturze, prowadzeniu z uczniami paneli dyskusyjnych i prezentacji niestety okazało się niemożliwe do spełnienia. Dostosowałam się jednak do tych warunków i przygotowywałam dla uczniów dużo prostsze, ale również ciekawe ćwiczenia. Należy cieszyć się z małych sukcesów, nie oczekiwać cudów. Moi uczniowie nie byli zmotywowani do nauki angielskiego, nie rozumieli do czego znajomość tego języka może im się przydać. Starałam się jednak dostrzegać nawet najmniejsze postępy i zachęcać uczniów do mówienia po angielsku. Szybko przekonałam się, że nie należy traktować zbyt osobiście braku zainteresowania uczniów. Czasem byli oni zmęczeni, czasem rozkojarzeni z powodu zbliżających się wakacji, a czasem po prostu nie chciało im się pracować. Zauważyłam, że podobną postawę wykazywali w stosunku do nauczycieli, zwłaszcza gdy byli w większej grupie. Dlatego radziłabym nie przejmować się gdy uczniom nie spodoba się przygotowany plan lekcji, ale starać się ich zainteresować, wprowadzić element rywalizacji lub skierować rozmowę na ich zainteresowania.
Na koniec chciałabym jeszcze doradzić każdemu, kto zastanawia się nad dłuższym zagranicznym wyjazdem czy to w ramach programu Erasmus+, na staż, czy wolontariat: nie zastanawiaj się ani chwili dłużej! Lepiej od razu spakuj walizkę i wyszukaj najbliższy lot. Kilkumiesięczny pobyt zagranicą nie tylko pozwala zdobyć nowe zawodowe lub naukowe doświadczenie, ale też przede wszystkim wzbogaca nas jako osoby, pozwala zmierzyć się ze swoimi obawami związanymi z wyjazdem, pokonać zastane trudności, poznać nowych przyjaciół, nową kulturę i z spojrzeć dystansu na własną, a co za tym idzie - lepiej poznać samych siebie. Jest tylko jeden problem – możesz nie chcieć wrócić…